Kategorie
Felieton

Świat mitów i legend

Obecnie żyjemy w bardzo fascynujących czasach, jeżeli chodzi o rozwijanie swojej wiedzy. Dostęp do Internetu sprawia, że w zasadzie w dowolnej chwili można się nauczyć czegoś nowego, gdyż dostępność i ilość informacji do przyswojenia jest niesamowita. Czar pryska, kiedy przeglądając tenże Internet trafi się na materiały próbujące przekonać, że Ziema jest płaska.

Internet został stworzony nie tylko do odbierania informacji, lecz służy przede wszystkim do jej wymiany. Oznacza to, że każdy użytkownik tegoż może nie tylko zapoznawać się z trescią już udostępnioną, ale też dodawać swoją własną treść. Czynię to w tym momencie ja, możesz to zrobić również ty! Wystarczy tylko napisać komentarz pod tym wpisem i voila!  Najlepsze jest w tym wszystkim to, że w zasadzie każdy twór może dotyczyć niemal dowolnej tematyce. Dlatego w Internecie można znaleźć zarówno poważne prace naukowe, filmy instruktażowe z wielu dziedzin życia, przepisy kulinarne, filmy podróżnicze, transmisje na żywo z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, jak również filmy ze śmiesznymi kotkami, bajki (nie tylko dla dzieci), pornografię (raczej nie dla dzieci) czy teorie spiskowe, zgodnie z którymi rządzą nami reptilianie z siódmej gęstości.

Tak więc Internet to nie tylko rozrywka, ale również potężna baza wiedzy, której ogrom nie jest do przyswojenia w ciągu jednego żywota ludzkiego. Można znaleźć informacje z praktycznie dowolnej dziedziny na różnych poziomach zaawansowania, od wspomnianych już prac naukowych publikowanych przez uczelnie, po mniejsze portale i blogi prowadzone przez pasjonatów. Trzeba przy tym uważać, skąd czerpie się wiedzę, ponieważ nie wszystkie informacje umieszczane w Internecie muszą być rzetelne i prawdziwe, niektóre zaś mogą być celowo wpuszczanymi kłamstwami, mającymi na celu wprowadzenie dezinformacji i chaosu.

„Nie wszystko, co można znaleźć w Internecie, jest prawdą.”

Abraham Lincoln*

Niestety, za sprawą Internetu można jak na dłoni ujrzeć działanie efektu Dunninga-Krugera, który w Polsce nosi nazwę „nie znam się, ale się wypowiem„, gdzie najmocniej przebijającymi się głosami w dyskusjach są zwykle osoby mające niższy poziom kompetencji, niż te wykazujące większy poziom znajomości danego tematu. Co gorsza, stawiając naprzeciw siebie dwie takie jednostki może się okazać, ze audiencja będzie przyznawać w dyskusji zwycięstwo laikowi tylko dlatego, że w sposób zmyślny stosował emocjonalne argumenty i erystyczne chwyty, które mają większą siłę przebicia, niż suche, konkretne fakty.

Co jest jeszcze gorsze? Że taka osoba, która „zmasakruje” eksperta nie siłą rzeczowych argumentów, a siłą perswazji, bardzo często ma szansę zaistnieć w na tyle donośny sposób, że jej przekaz może trafić do naprawdę pokaźnych rzesz ludzi, którzy sami będą napędzać machinę rozlewu dezinformacji, która trafiając na żyzny grunt zakiełkuje w umysłach ludzi gotowych przyjąć dowolną (dez)informację,bez weryfikowania jej w jakikolwiek sposób, nie dlatego, że jest poparta dowodami, lecz dlatego, że jest poparta nośnym nazwiskiem/pseudonimem i brzmi dobrze.

Przykład? Fala antyszczepionkowców – ruch obejmujący miliony ludzi na całym świecie, którzy został zapoczątkowany przez jedną, wątpliwej jakości – jak się później okazało – zmanipulowaną pracę naukową, której konkluzja głosiła, że szczepionki przeciwko odrze mogą powodować autyzm.  Ta sensacja wzbudziła zamieszanie, którego nie sposób w tym momencie zatrzymać w jakikolwiek sposób. Nie pomaga wskazywanie setek innych, poprawnie przeprowadzonych badań, mówiących o bezpieczeństwie szczepień, ignorowany jest dotychczasowy wkład szczepionek w powstrzymaniu wielu groźnych chorób, na nic zdaje się punktowanie oszustw i kłamstw krążących w tej kwestii po Internecie. Do tej pory ruch antyszczepionkowy jest bardzo silny i nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie uległ osłabieniu.

Lista takich teorii i „prawd” jest naprawdę bardzo długa i mógłbym poświęcić kilka akapitów na to, by wymienić je wszystkie. Najgorsze jest to, że momentami jest ciężko odróżnić informację prawdziwą od dezinformacji, tym bardziej, że naprawdę niewiele jest osób, które gotowe są poświęcić zbyt dużych nakładów czasu i energii na weryfikowaniu każdej nowiny, z jaką się zetkną. Inna sprawa, że większość nie tylko nie zamierza poświęcać czasu na weryfikację jakości informacji, ale nawet nie biorą pod uwagę wiarygodności jego źródła, chłonąc jakąkolwiek mającą znamiona autentyczności informację.

Kolejny przykład to kilka akcji przeprowadzonych na przestrzeni lat przez 4chan, wymierzonych w kierunku użytkowników iPhonów, które odniosły spektakularny „sukces”, doprowadzając do serii zniszczeń telefonów. Te, które najbardziej zapadły mi w pamięć, to grafiki upozorowane na oficjalne materiały Apple, które głosiły, że w wyniku aktualizacji systemów ich telefony zyskiwały nowe, wyjątkowe funkcje. Jedną z nich było nabycie wodoodporności, innym razem nowe oprogramowanie umożliwiało ładowanie telefonu poprzez włożenie go do mikrofalówki. Większość osób wyczuła oczywisty podstęp, jednak za każdym razem pojawiały się doniesienia o osobach, które dały temu wiarę i w spektakularny sposób doprowadzały do śmierci swoich urządzeń.

Jak się przed tym bronić? Nie jest to proste zadanie i ciężko udzielić prostej, krótkiej odpowiedzi. Dlatego pójdę na łatwiznę i na koniec zostawię cię z bardzo dobrym i ciekawym materiałym dostępnym na kanale SciFun, który w ciągu stu przyjemnych minut zdradzi tajniki weryfikacji informacji, na które można natknąć się nie tylko w Internecie, ale w zasadzie gdziekolwiek. Miłego seansu!

*Fajny cytat, prawda? Szkoda tylko, że zmyślony.

489 dni

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *