Kategorie
Birma Podróże

Ostatnie dni w Birmie – (nie)krótka relacja (cz. 7)

Po kolejnej nocnej podróży autobusem dotarliśmy do ostatniego punktu naszej wyprawy po Birmie, czyli jej byłej stolicy – Yangonu.

Po kolejnej nocnej podróży autobusem dotarliśmy do ostatniego punktu naszej wyprawy po Birmie, czyli jej byłej stolicy – Yangonu.

Na początku mieliśmy jeszcze w planach przejazd przez aktualną stolicę kraju, czyli Naypyidaw, która pełni tę funkcję od 2005 roku. Kusiły nas wizje spaceru po kilkupasmowych autostradach ogromnej, lecz niemal bezludnej metropolii, która została zbudowana w ścisłej tajemnicy za sprawą pewnego astrologa. Cóż, jest powód, aby odwiedzić ten kraj ponownie!

Yangon, zwany też Rangun, to największe miasto Birmy – w obrębie całej aglomeracji mieszka ponad 7 milionów ludzi. Nasza wizyta w Mandalaj sprawiła, że pierwsze chwile w Yangonie nie wprawiały już w osłupienie, choć nie oznacza to, że kompletnie nic nas nie zaskoczyło.

Jako, iż byliśmy już trochę wymęczeni tempem, w jakim do tej pory się przemieszczaliśmy (a był to już 20. dzień wojaży), wykorzystaliśmy trzy dni w Yangonie na to, aby choć trochę liznąć tego, co ma do zaoferowania była stolica Birmy, ale przede wszystkim, żeby wrzucić nieco na luz i przygotować się mentalnie na to, co mieliśmy zaplanowane po opuszczeniu tego kraju.

Ale nie uprzedzajmy faktów…

Ponieważ do hostelu przyjechaliśmy wczesnym rankiem, rzuciliśmy swoje rzeczy w recepcji i udaliśmy się w poszukiwaniu miejsca do zjedzenia śniadania, później zaś wybraliśmy się na poszukiwanie kawałka zieleni, na którym moglibyśmy w słoneczku powylegiwać się w oczekiwaniu na czas zameldowania. Dotarliśmy do Parku/Placu Ludowego, do którego mogliśmy wejść dopiero po uiszczeniu opłaty, ponieważ okazało się, że przez przypadek weszliśmy do tamtejszego parku rozrywki! Niezbyt nas jednak garnęło do skorzystania z którejś z atrakcji, dlatego szybko opuściliśmy ten teren i pozwiedzaliśmy resztę placu, gdzie znajdowało się dużo zieleni, rzeźby i widok na Shwedagon, czyli najważniejszą pagodę w Yangonie (i prawdopodobnie w całym kraju) – na tyle ważna, że w nowej stolicy Naypidaw znajduje się jej wierna replika! Następnie udaliśmy się do naszego hostelu, gdzie w końcu zameldowaliśmy się i udaliśmy się na drzemkę.

Jako, iż pobudka nastąpiła dość późno, mieliśmy w planach wybrać się na wieczorne zwiedzanie miasta, jednak zostaliśmy w hostelu, ponieważ miało się tam odbywać zebranie ToastMasters – wydarzenie, w którym od dawna chciałem wziąć udział. W sumie zebrało się około 20 osób z różnych stron świata, całość zaś miała być prowadzona w języku angielskim. Zajęliśmy więc miejsca i wzięliśmy udział w spotkaniu, sam zaś postanowiłem spróbować swoich sił, mając za zadanie w ciągu minuty przedstawić co według mnie stanowi o wyjątkowości świąt Bożego Narodzenia. Zdecydowanie polecam każdemu spróbować – było to zadanie dużo trudniejsze, niż sądziłem! Po wszystkim udaliśmy się do baru obok hostelu na kolację, gdzie dołączył do nas jeden z uczestników spotkania. Po miłym posiedzeniu wróciliśmy do naszej noclegowni, by zebrać siły na następny dzień.

Kolejnego dnia Dorota odłączyła się od naszej grupki na poszukiwanie dobrego miejsca na wypicie kawki i relaks z lekturą, a ja z Kamilem i Edytą postanowiliśmy trochę pospacerować po mieście. Odwiedziliśmy kolejny park, gdzie spędziliśmy trochę czasu leżakując na trawniku, następnie odwiedziliśmy parę świątyń – w tym Chaukhtatgyi, gdzie znajduje się jeden z największych posągów leżącego Buddy w Birmie (ponad 65 metrów długości) i Ngahtatgyi. Gdy zaczęło robić się późno wróciliśmy do hostelu, w którym zostaliśmy już do końca dnia – potrzeba odpoczynku była silniejsza od potrzeby nocnego zwiedzania miasta.

Ostatniego dnia ruszyliśmy ponownie na miasto, tym razem jednak mając bardziej za cel obłowenie się w suweniry i pamiątki. Było to dość interesujące z tego względu, że musieliśmy mocno kombinować z finansami – kończyła nam się gotówka, płatności kartą w Birmie nie są wciąż zbyt powszechne, a wypłata z bankomatu byłaby nieopłacalna w mniejszych sumach z powodu wysokich prowizji. Ostatecznie jednak udało nam się nabyć kilka rzeczy bez kompletnego opróżniania portfeli, więc kolejnym celem było zaspokojenie głodu. Tutaj również nie obyło się bez komplikacji – nasz pierwszy cel, czyli znane wszystkim KFC, nie respektował płatności kartą, kolejne dwa odwiedzone przez nas lokale również. W końcu udaliśmy się do miejsca odkrytego dzień wcześniej przez Dorotę, w którym nie było problemu z transakcjami bezgotówkowymi. Zbiegiem okoliczności zasiedliśmy do stolika, przy którym wisiało zdjęcie właściciela lokalu z parą prezydencką – Aleksandrem i Jolantą Kwaśniewską. Stołowaliśmy się więc jak głowy Polski!

Po strawie skierowaliśmy się w stronę będącego w pobliżu Monumentu Niepodległości, które otoczone jest całym spektrum budynków z różnych stylów i okresów – Ratusz, siedziba Sądu Najwyższego, Pagoda Sule, Kościół Baptystów, nowoczesne wieżowce… Fantastyczna mieszanka. Jak się w międzyczasie okazało, w parku, gdzie znajduje się monument, tego dnia miał się odbyć festiwal światła w związku z trzecią rocznicą związania sie z japońską miejscowością Fukuoka w formie miast partnerskich, więc zgromadziło się dość dużo osób, występowała orkiestra, były różne pokazy na scenie, na koniec zaś nastąpiła iluminacja ozdób ustawionych po całym parku. Cóż za sposób na spędzenie ostatniego wieczora w Birmie! Po całym wydarzeniu wróciliśmy okrężną drogą do hostelu, zamówiliśmy taksówkę i ruszyliśmy na lotnisko, gdzie spędziliśmy ostatnią noc w oczekiwaniu na poranny lot do Bangkoku.

Jak podsumować nasz pobyt w Birmie? Ciężko to zawrzeć w kilku zdaniach. Zdecydowanie warto odwiedzić ten kraj – z pewnością przeżyjesz szok kulturowy, ujrzysz też ogromny kontrast między biednymi obszarami wiejskimi, które niemal zatrzymały się w rozwoju, a wielkimi, bliższymi nam metropoliami. Na pewno jest to miejsce, które na długo zostanie w mojej pamięci i do którego z chęcią wybrałbym się ponownie.

221 dni

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *